PAMIĘCI MISTRZA JERZEGO (1922-2006)

 

 

      

 Jako kolega Pan Jerzego po fachu i jako członek TRH czuję się w obowiązku przedstawić jego sylwetkę,

aby wśród mieszkańców Hrubieszowa kwitła pamięć o nim jako o niezwykle zasłużonym dla miasta i parafii.

                

 

Jerzy Jasiński urodził się 6 grudnia 1922 roku w Łabuniach.
Był synem Stanisława i Anastazji z Feręsów. Szkołę Podstawową ukończył w swej rodzinnej miejscowości.

Po jej ukończeniu wstąpił do Gimnazjum Biskupiego w Lublinie z zamiarem zostania księdzem. Jednocześnie uczęszczał do Szkoły Muzycznej.
Kiedy złożył egzamin dojrzałości w 1939 roku wybuchła wojna. To zmusiło go do powrotu w rodzinne strony.
W tym czasie był organistą jego ojciec pracujący tam od 1906 roku.
Jerzy pomagał ojcu w pracy, aż do śmierci, która nastąpiła w 1942 r.
W tym też roku wysiedlono mieszkańców Łabuń. Jerzy wyjechał do Radzynia Podlaskiego,
gdzie podjął pracę w Izbie Rzemieślniczej, jako tłumacz języka niemieckiego.
Nawiązał kontakt z podziemiem. W styczniu 1943 r. podczas łapanki na dworcu kolejowym w Lublinie,

został aresztowany i osadzony na wieży Zamku Lubelskiego.Po 2 tygodniach wywieziono go na Majdanek.

Po czteromiesięcznym pobycie został zwolniony dzięki interwencji szefa Izby Rzemieślniczej.
W Radzyniu przebywał do wyzwolenia. Nie zamierzał być organistą.Ze względu na matkę,

która po wysiedleniu tułała się po znajomych (gdyż jego dwaj bracia przebywali za granicą walcząc w Armii Polskiej na Zachodzie,
a siostra uczestniczka Powstania Warszawskiego przerzucona przez władze podziemia na Wileńszczyznę

została aresztowana przez Sowietów i skazana na 10 lat „tiurmy” w Irkucku, musiał zaopiekować się matką,

dlatego na jej prośbę i proboszcza parafii wrócił do Łabuń, by zostać organistą.


Podczas pracy w Łabuniach był prześladowany przez UB,
które zarzucało mu działalność konspiracyjną. Za swą nieugiętą postawę
został w 1947 roku osadzony w podziemiach Urzędu Bezpieczeństwa w Zamościu.
Wzywany codziennie na przesłuchanie, po 2 tygodniach został zwolniony.
Pracując w kościele parafialnym w Łabuniach katechizował,
pełnił też funkcję sekretarza gminy i buchaltera w Gminnej Spółdzielni.
W 1974 roku przyjechał do Hrubieszowa, gdzie podjął pracę w Parafii św. Mikołaja.
Na tym stanowisku pracował aż do śmierci. W 2004 roku otrzymał z rąk biskupa
Jana Śrutwy medal „Za dzieło Ewangelizacji”.
Był żonaty, miał czworo dzieci i ośmioro wnuków.
Jerzy Jasiński zmarł 20 marca 2006 roku. Jego pogrzeb zgromadził
wielu organistów Diecezji Zamojsko Lubaczowskiej i Archidiecezji Lubelskiej,
księży oraz wiernych. Trumna z ciałem została złożona w rodzinnym grobowcu na cmentarzu w Łabuniach.


Jerzy Jasiński zapisał się na trwałe w historii Hrubieszowa.

Gdy rozpoczął prace w Hrubieszowie ponad 30 lat temu parafia św. Mikołaja z kościołem rektoralnym

p. w. św. Stanisława Kostki (obecnie Sanktuarium Matki Bożej Sokalskiej) była jedyną w mieście.
    Hrubieszowianie zapamiętali go jako człowieka dobrego, bardzo pracowitego, uczciwego,

solidnie wypełniającego swoje obowiązki.
Jego akompaniament liturgiczny promieniował niezwykłym smakiem,
doskonałą harmonią i rytmiką. Miał charakterystyczny, a zarazem niski głos.
Był życzliwy dla młodych organistów zwłaszcza tych, którzy rozpoczynali prace,
a także dla księży świeżo po święceniach. To skutkowało tym, że zwracano się do niego: „Panie Mistrzu”.
Był gorącym patriotą i wiernym synem Matki Kościoła.

        Postać Jerzego Jasińskiego pozostanie na zawsze w pamięci  organistów,
a zwłaszcza mieszkańców Hrubieszowa

 

 

Łukasz Machulski – organista

 

 

(Źródło: Laudacja wygłoszona z okazji wręczenia medalu

„Za dzieło Ewangelizacji ś.p .Jerzemu Jasińskiemu)