ZYGMUNT DREWNIK, DONAT NIEWIADOMSKI

 

„Hrubieszowski Nikifor"

O życiu i twórczości Stanisława Karulaka

 

     Któż ze starszych mieszkańców Hrubieszowa nie pamięta wędrującego po ulicach miasta Stanisława Karulaka. Chodził posuwistym krokiem, pomagając sobie laską. Był człowiekiem skromnym, poważnym, zmęczonym przejściami życia. Towarzyszyła mu już lokalna legenda, mówiąca o wspaniałym, utalentowanym rzeźbiarzu i malarzu.

Ten artysta ludowy, czołowy przedstawiciel sztuki „naiwnej", urodził się 30 sierpnia 1890 roku we wsi Krasne w pow. chełmskim. Ojciec był zarządcą majątku (ekonomem) szlachcica Domaszewskiego w Krzywowoli (Chełmskie). Właśnie tam Karulak spędził dziecięce i młodzieńcze lata. Bardzo wcześnie zaczął interesować się rzeźbą i malarstwem, chętnie wykonywał różne szkice, lepił figurki z gliny. Gdy miał osiem lat, do dworu przyjechał „prawdziwy" rzeźbiarz, który zainteresował się pracami uzdolnionego dziecka. Postanowił nawet zabrać chłopca do miasta i zająć się jego kształceniem. Ojciec nie wyraził jednak na to zgody, nie chciał rozstawać się z synem. Ostatecznie Stanisław uzyskał pewne wykształcenie, wedle przekazów rodzinnych ukończył prywatne gimnazjum. Aleksander Jackowski pisze natomiast o kilku latach szkoły powszechnej.

Po ukończeniu 21 roku życia Karulak został powołany do wojska i służył przez wiele lat w armii carskiej. Następnie jak wielu innych patriotów włączył się do zmagań o wolną ojczyznę. Został żołnierzem odradzającej się Polski, niektórzy mówią, że był legionistą. W 1920 roku walczył z bolszewikami. Odniósł kontuzję pod Warszawą spadając w czasie boju z siodła. Złamał wówczas prawą rękę, miał uszkodzony staw łokciowy.

W latach międzywojennych pracował w różnych miejscowościach koło Uchań, m.in. w Rozkoszówce, a także w samych Uchaniach (pow. hrubieszowski), gdzie był komornikiem. Zdobył zawód kamieniarza. Wedle Jackowskiego zachęcał go do tego ojciec, twierdząc, że nagrobki będą zawsze ludziom potrzebne. Miał też odpowiednie warunki fizyczne do takiej profesji, był bowiem silny i krępy. Z czasem założył własny warsztat kamieniarski w Białopolu (wówczas pow. hrubieszowski), który prowadził do II wojny światowej. W 1939 roku przeniósł się z żoną i dziećmi z gm. Białopole (prawdopodobnie z Zabudnowa) do Hrubieszowa. Tu przetrwał okrutne dni II wojny światowej. Pracował na kolei, jako dróżnik mostowy i robotnik drogowy. Zatrudniony był m.in. w budce dróżniczej przed mostem w Terebiniu (okolice Werbkowic). Mimo tych absorbujących zajęć nie rozstawał się z dłutem i pędzlem, poświęcając się w wolnych chwilach swojej pasji artystycznej. Więcej czasu na uprawianie sztuki miał od 1965 roku, gdy przeszedł na emeryturę. W sumie w Hrubieszowie powstało najwięcej jego prac.

 

Stanisław Karulak

 

     W 1964 roku zainteresowało się nim Towarzystwo Regionalne Hrubieszowskie. Można wprost powiedzieć, że prezes Towarzystwa - Wincenty Piątak odkrył jego rzeźby i obrazy, pisał o nim w publikacjach TRH, popularyzował w środowisku szkolnym. Sam Karulak odwiedzał często biuro hrubieszowskich regionalistów mieszczące się jeszcze w starym drewnianym budynku na zapleczu późniejszego nowoczesnego domu kultur}'. W archiwum TRH znajduje się teczka osobowa nr 102 z dokumentami dotyczącymi Karulaka, jest też (a w każdym razie była) jego laska z wy-rzeźbioną główką.

     Dzieła artysty można spotkać w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie, Muzeum im. ks. S. Staszica w Hrubieszowie, Muzeum Lubelskim w Lublinie, trafiły do USA i Londynu, są w wielu zbiorach prywatnych w Hrubieszowie. Szacuje się, że cały dorobek Karulaka licz}7 ok. 300 pozycji (oprócz rzeźb i obrazów obejmuje również pomysłowo wykonywane płaskorzeźby).

     Tematyka tych prac dotyczy bardzo często historii Polski. Autor ze szczególnym upodobaniem skupiał się na scenach batalistycznych i bohaterskich postaciach, stąd wytwory malarskie typu Cud nad Wisłą, Wyzwolenie Hrubieszowa, Bitwa pod Lipskiem, Bitwa pod Stoczkiem czy portrety Jana Sobieskiego, Tadeusza Kościuszki, Bartosza Głowackiego, Józefa Poniatowskiego, bl. o. Maksymiliana Kolbe. Sporo obrazów powstało na kanwie nawiązań do polskiej klasyki literackiej, głównie w odniesieniu do powieści Kraszewskiego i Sienkiewicza (Trylogia, Krzyżacy', Quo vadis). Spotykamy refleksy z Mickiewiczowskiego eposu (olej na płycie pt. Pan Tadeusz i Zosia). Prócz tego mamy upamiętnienia polskiej martyrologii z okresu II wojny światowej (egzekucje hitlerowskie), jak też przedstawienia wsi, pracy na roli oraz pejzaże Hrubieszowa i okolic. Nie brak treści sakralnych, „fantazji z wyobraźni" i wątków osobistych (autoportret, pośmiertny wizerunek matki - niemal ludowa wersja staropolskiego portretu trumiennego).

Swoje dokonania Karulak objaśniał zazwyczaj mniej lub bardziej rozbudowanymi podpisami-przesłaniami. Wydaje się, że korespondowało to przede wszystkim z tak mocno zaznaczającymi się w jego dorobku obrazami o tematyce patriotycznej. Przykładowo, zwycięzcy spod Racławic przypisane zostały słowa: „Kościuszko-Obywatel, któren chce się uczyć i być dobrym Polakiem powinien poświęcić wszystko dla ojczyzny i być zawsze ludzkim i sprawiedliwym" (cyt. wg: A. Jackowski, Sztuka zwana naiwną. Warszawa 1995, s. 76), a jednej z wik-torii powstania listopadowego towarzyszy przekształcony fragment pieśni rewolucyjnej Gustawa Ehrenberga, wprowadzonej w tym przypadku w kontekst ogólnonarodowy: „Pod Stoczkiem armaty zdobywała wiara rękami czamemi od pługa" (cyt. wg: K. Piwocki, Dziwny świat współczesnych prymitywów, Warszawa 1980, s. 148).

Badacze i koneserzy twórczości ludowej nazywają Karulaka „hrubieszowskim Nikiforem". Bywa również zaliczany w znaczących opracowaniach do szeregu autorów określanych jako artyści „nieprofesjonalni", „samorodni", „osobni", „naiwni", „prymitywni" lub „z wewnętrznej potrzeby". Ksawery Piwocki w wymienionej książce interpretuje wnikliwie plastyczne „działania" Karulaka, przyrównując jego „wysokiej klasy wyczucie kolorystyczne" do różnicowania zieleni właściwego dla Johna Constabla, wybitnego XIX-wiecznego pejzażysty angielskiego. Wśród kilkudziesięciu not biograficznych podaje też dane osobowe naszego artysty (szkoda jednak, że z nieścisłościami). W ten sposób skromny „prymitywista" z peryferyjnie położonego Hrubieszowa znalazł się w tożsamym zestawieniu m.in. z samym Henri Rousseau, zwanym Celnikiem, Nikiforem, Teofilem Ociepką, Jędrzejem Wowrą i Adamem Zegadłą.

Dzieła Karulaka ceni Aleksander Jackowski - wybitny znawca polskiej sztuki ludowej. Dał temu chociażby wyraz w eseistycznym, bardzo osobistym tekście ogłoszonym we wspomnianym kompendium Sztuka zwana naiwną. Zamieścił także jego świetnie dobrane prace w reprezentatywnym albumie Obrazy ludowe, wydanym pod patronatem Krajowego Domu Twórczości Ludowej w Lublinie, ii. 148, 149.

W 1965 roku w warszawskiej Zachęcie miała miejsce wystawa Inni, zorganizowana przez A. Jackowskie-go z Instytutu Sztuki PAN. Zaprezentowano tam wówczas m.in. dokonania „hrubieszowskiego Nikifora". Na początku lat 70. ekipa dziennikarska z Radia Lublin nagrała z nim w Hrubieszowie wywiad. W 1980 roku Barbara Stankiewicz, nauczycielka plastyki w Liceum Ogólnokształcącym w Hrubieszowie, obroniła w Instytucie Wychowania Artystycznego UMCS pracę magisterską: Stanisław Karulak. Hrubieszowski twórca ludowy, napisaną pod kierunkiem dr. Michała Domańskiego. Ta bogato ilustrowana dysertacja zawiera dużo cennych informacji.

Współautor tego artykułu - mgr Zygmunt Drewnik, wieloletni profesor LO im. S. Staszica w Hrubieszowie - wielokrotnie spotykał się z Karulakiem, odwiedzał go w starym, walącym się już parterowym domku pożydowskim przy ul. Prostej, wiodącej od rynku w kierunku wschodnim (obecnie znajdują się tam obiekty handlowo-usługowe). Artysta opowiadał o stworzonych przez siebie jasełkach. Można było zobaczyć jego prowizoryczny warsztat i narzędzia pracy, obserwować olbrzymią pracowitość i rzetelność w rzeźbieniu świątków i malowaniu obrazów. Dużo wiadomości biograficznych o ojcu przekazała Z. Drewnikowi przybrana córka twórcy - Iza Karulak-Kwiatkowska, absolwentka hrubieszowskiego LO, była dyrektor ośrodka szkolno-wychowawczego w Hrubieszowie. Uzyskaną wiedzę profesor wykorzystywał m.in. podczas zajęć pozalekcyjnych w założonym przez siebie w liceum Młodzieżowym Kole TRH.

Schorowany, pochylony wiekiem Karulak zmarł w Hrubieszowie 24 października 1972 roku. Miał 82 lata. Został pochowany na miejscowym cmentarzu parafialnym przy ul. Kolejowej. Wielu wspomina go jako „utalentowanego amatora", coraz bardziej jednak upowszechnia się legenda mistrza „sztuki naiwnej".